Wyświetlam 1 - 10 z 118 notek

Aksamitny maślany sernik bez glutenu i cukru

  • Napisane 10 maja 2017 o 09:16

Ostatnio zakochałam się w nowym serniku. Pierwowzór zjadłam u żony kuzyna męża:) Sernik w pierwotnej wersji zawierał mąkę ziemniaczaną, jednak obecnie prawie wszystkie mąki ziemniaczane mają oznaczenie o możliwym zanieczyszczeniu glutenem zatem zamieniłam ją na skrobię kukurydzianą firmy Glutenex oraz cukier zastąpiłam ksylitolem.  Zmniejszyłam też ilość masła.  Smak ten sam. Sernik nie jest tak dietetyczny jak poprzednie serniki, ale jest dużo bardziej maślany i aksamitny. Powinno się uwzględnić przy podaniu insuliny, że sernik to  w większości białko i tłuszcz, a tym samym cukry będą rosły pomału, lecz po paru godzinach możemy się spodziewać ich aktywacji Wyszła piękna blacha- pokroiłam ciasto…

System monitorowania glikemii Freestyle Libre Abbott- moja subiektywna ocena, czy warto zainwestować?

  • Napisane 25 kwietnia 2017 o 09:23

Jakiś czas temu udało nam się uzyskać pakiet startowy ze szpitala Freestyle Libre Abbotta za darmo. Warunkiem było zakupienie jednego dodatkowego sensora. Chciałam się z wami podzielić moimi i córki odczuciami na temat korzystania z tego systemu. Póki co wykorzystałyśmy tylko jeden sensor, zatem nasze odczucia, wnioski z dość krótkiego okresu.

Plusy systemu:

-bardzo łatwy- banalny montaż. Jeśli poradziliście sobie z założeniem wkłucia do pompy- tutaj dacie na pewno radę! Duży plus dla producenta- analizując inne systemy- najłatwiejszy montaż

-sensor jest malutki i do tego płaski. Również uznaję to za plus- choć oczywiście nie ma transmitera- stąd jego wymiary

-miałyśmy dodatkowy plaster- zatem ciężko ocenić czy sensor by się odkleił przed upływem 14dni, ale z tego co słyszę od innych rodziców plaster od sensora trzyma wyjątkowo dobrze

-skóra po wyjęciu podrażniona w bardzo niewielkim stopniu- głównie przez ten większy plaster -dodatkowo przez nas naklejony

-podstawowa zaleta to możliwość zobaczenia trendów- podczas imprez wystarczyło podejść do Tygrysicy przyłożyć czytnik i zobaczyć czy cukier intensywnie spada, czy już jest constans- wówczas dziecko może nawet sporo podjeść. Sprawdzamy co kilkanaście minut trend i jak jest już constans lub wzrostowy przestajemy dostarczać węglowodany

-mniejsza ilość hipoglikemii poprzez pokazanie trendów -szybsza reakcja z podaniem węglowodanów- zanim cukier spadnie do poziomu, gdzie dziecko będzie źle się czuło

-łatwy odczyt -nawet przez bardzo grubą zimową kurtkę- super sprawa np. podczas zabawy na dworze

-sensor na 14dni

Wady:

-urządzenie (przynajmniej w naszym przypadku) z punktu pokazywało cukier wyższy o ok. 30 niż glukometr Contour link. Można uznać, że to pewna norma. Dwa różne glukometry również podadzą  różne poziomy cukrów. Z tego co wiem, rodzice często sprawdzają częściej przy nowym sensorze różnicę pomiędzy Librą i glukometrem i później pewną różnicę uznają za standard. Niestety wahania nie były tylko  30, ale również o 50.  Zdarzyło się parę razy, ze libra nawet pokazała cukier 0 70 więcej niż we krwi.

Pewne uzasadnienie: Zrozumiałe jest to, że w krwi cukier jest szybciej niż w płynie śródtkankowym. Zatem po dopojeniu należy uważać, aby nie przedobrzyć i spokojnie poczekać. Libra dopiero po dłuższym czasie pokaże wzrost cukru, gdzie glukometr ją już wyprzedzi. Ze spadkiem jest podobnie. Na glukometrze szybciej zobaczymy spadek cukru po korekcie, niż na librze i tutaj również należy wziąć pod uwagę, że dziecko powinno jeść wcześniej, gdy libra jeszcze pokazuje dość wysoki cukier. Te uwarunkowania są dla mnie zrozumiałe- różne płyny w organizmie w danym  czasie po podaniu insuliny, lub podaniu posiłku mogą pokazywać różne cukry.

-tak jak ktoś na forum napisał, przed podaniem insuliny na jedzenie zawsze powinno się sprawdzić cukier glukometrem, aby dziecko było bezpieczne- Libra często zawyża, zatem zgodnie z zasadą powinna być korekta, niestety często cukier we krwi jest w normie. W związku z tym brak kłucia, lub brak tak częstego kłucia przy korzystaniu z Libry u nas się nie sprawdził. Ilość glikemii zmniejszyła się minimalnie

-przy dużym cukrze (wkłucie się nam wypieło) cukier ok.300- libra nie nadąża za określeniem cukru po korekcie i otrzymaliśmy wielokrotnie komunikat sprawdź cukier za 10minut- brak możliwości odczytu

-czasem brak trendu- po prostu widzimy tylko jaki jest cukier

-brak możliwości kalibracji- na pewno poprawiłoby to zmniejszenie różnic między librą a glukometrem

-cena- brak refundacji, choć słyszałam, że producent po 12miesiacach może wnioskować o refundację, co pewnie uczyni. Cena sensora 225,00zł- starcza- jeśli się nie odklei na 14dni

-brak możliwości zakupu w np. aptece przy szpitalu. Sensor do nas szedł z Niemiec

-brak zabezpieczenia czytnika- jakiejś saszetki od producenta. Używaliśmy poszewki na telefon- dla biegaczy. Można zakupić identyczną kolorystycznie z np. saszetką na pompę

-brak skonfigurowania z pompą

-brak ciągłego monitoringu- czasem brak trendu na czytniku. Z założenia jednak póki co Libra to zastępstwo glukometru, swego rodzaju wsparcie, nie ciągły monitoring

-brak monitoringu zatem brak alarmów przy niskim czy wysokim cukrze. Jest możliwość zakupu smartwatcha, który nakłada się na sensor i noszony cały czas na nim przekazuje informacje na telefon z aplikacją- wówczas można zastosować ustawienia z alarmami- nie stosowaliśmy- wiąże się to z dodatkowymi kosztami i dużym „pudełkiem” na ramieniu, który w przypadku starszych dzieci może być problemem nie do przejścia

-można zastosować aplikacje na telefon- ale one nie są kompatybilne z czytnikiem Libry…

-podstawową wadą jest cena oraz brak jakiejkolwiek refundacji. Jeśli żaden sensor się nie odklei cena miesięczna to 510zł za sensory + cena za zestaw startowy +ewentualna saszetka + zabezpieczenie wkłucia

Dodatkowo słyszałam, że powinno się dużo podczas stosowania Libry pić, oraz nie zakładać Libry na noc- wskazania mogą być wówczas niskie.

Czy warto?

Sądzę, że jak najbardziej tak. W dobie nowych technologii warto spróbować nowości, które mogą poprawić życie naszych dzieci.

Jakie są opinie innych rodziców na temat Libry?

Zdania są bardzo podzielone. Można niby powiedzieć, że przy wyrównanej cukrzycy Libra sprawdzi się bardziej- u nas przy wyrównanej cukrzycy nie uznałabym systemu za idealny.  Część rodziców widząc drastyczne różnice rezygnuje z Libry, drudzy używają ją  kierując się bardziej trendami. Na pewno jest to rodzaj swego rodzaju monitoringu, któremu nie można za bardzo ufać- z resztą sam producent pisze, że przy wysokich i niskich cukrach należy dokonać pomiaru z krwi. Większość rodziców, których znam chwali sobie system, akceptując jego niedoskonałości. Część z nich twierdzi, że system u nich się dobrze sprawdza. Pozostali, szczególnie ci, którzy już korzystali np. z Dexcoma uznają system ciągłego monitoringu za bardziej przydatny i precyzyjny.

Czy jestem zadowolona z Libry i czy będę ją używać?

Być może kolejny sensor (mam jeszcze jeden) będzie dawał wyniki podobne do tych co podaje glukometr. Póki co stwierdzam, że w ostatnich dniach sensor działał najgorzej i różnice przy cukrze na czczo wynosiły nawet 70… Tutaj wyniki powinny być zbliżone. Niestety raz różnica była 30, raz 70. Trend nie zawsze był uwzględniony przy danym cukrze. Kłucie paluszków minimalnie się zmniejszyło. Jedyna podstawowa zaleta to trendy i większe bezpieczeństwo podczas dużego ruchu/ basenu itd. Dla małych dzieci, które nie wyczuwają hipo system stanowi jakąś alternatywę. Mimo wielu zalet system nie jest dla nas dość precyzyjny, aby ponosić tak duży koszt na miesiąc. Sensor wykorzystamy pewnie dopiero w lecie jak pojedziemy w góry. Mam nadzieję, że do tego czasu Medtronic będzie już refundowany (obecnie jego koszt jest jeszcze wyższy niż Libry) , bo nie ukrywam, że mamy nadzieję, że ten system da nam  precyzyjne wyniki i zagwarantuje większe bezpieczeństwo przy zwiększonym wysiłku i w nocy.

Poniżej zdjęcia z kilku odczytów.

Babka kukurydziana jogurtowa bez glutenu, bez cukru- ciasto kukurydziane niskokaloryczne

  • Napisane 15 kwietnia 2017 o 16:24

Bardzo trudno jest upiec coś smacznego bez glutenu. Często ciasto jest suche i się rozpada. Trzeba eksperymentować. Przepisy warto udoskonalać i zapisywać. Z okazji Świąt Wielkiejnocy babka jogurtowo-kukurydziana bez cukru i glutenu. Cukier znajduje się w polewie (pochodzi z czekolady) można oczywiście zrobić również polewę bez cukru, lub ją pominąć. Z przepisu wychodzi mała babka. Ciasto pokroiłam na 12 kawałków. 1 kawałek to  ok. 1,5WW  60kalorie i 0,5WBT (B  13kalorii : T 32kalorii). Kawałek oczywiście z polewą bez niej kalorycznie będzie dużo mniejsza. Kaloryczność: 1 kawałek 1,9  (WW i WBT)- 105kalorie całe ciasto 23,3WW i WBT- kaloryczność łączna 1259kal. (bazując…

Etapy akceptacji rodziców dziecka chorego na cukrzycę lub inną chorobę

  • Napisane 8 kwietnia 2017 o 14:42

Na jakim etapie jesteś od rozpoznania choroby u dziecka? Ja ostatnio się nad tym zastanawiałam. Czy kiedyś nastąpi pełna akceptacja i ukojenie bólu po diagnozie- cukrzyca typu I, celiakia…

Etapy, stadia radzenia sobie z akceptacją choroby to:

1) szok, zaprzeczenie

Pamiętam jak po złej pierwszej diagnozie lekarki to mój mąż używając dr google :) ustalił co dolega naszej córce. Diagnoza została potwierdzona w szpitalu następnego dnia. Etap szoku i zaprzeczenia trwał u mnie dość długo. Uważałam, że lekarze się pomylili, że to przejściowe, że to pomyłka. Tyle bólu psychicznego i fizycznego zadanego dziecku w pierwszych dobach od diagnozy, totalna moja bezsilność. Miałam wrażenie bycia złą matką, która pozwala kłuć dziecko tak często, zadawać mu ból. Chciałam zabrać ją i uciec ze szpitala jak najdalej. Może inni są chorzy, ale nie ona. Jak nastąpiła remisja- odstawienie insuliny, choć rozum podpowiadał, że to stan chwilowy, wierzyłam naiwnie w poprawę, w uzdrowienie.

2) gniew, rozpacz

Wiele myślałam, dlaczego właśnie moje dziecko zachorowało. Brak cukrzycy w rodzinie. Brak celiakii.  Problem z przedszkolem. Wszystko zostało podporządkowane cukrzycy. Plan godzinowy stał się podstawą analiz. Do tego problem bezglutenowości. Brak zrozumienia otoczenia- hasła „Ona z tego wyjdzie, wyzdrowieje, wyrośnie”. Ciągła analiza jak ona sobie da radę w życiu. Gniew z bezsilności. Kiedy to się wreszcie skończy? Dlaczego nie może być jak kiedyś? Cały plan życiowy legł w gruzach. Brak możliwości pracy. Gniew na nową normalność. Wiele nocy przepłakałam, wiele sytuacji wyprowadziło mnie z równowagi. Obecnie liczę się z tym, że czekają nas przeszkody, ale z pozytywnym nastawieniem i dobrym planem jest duża szansa na ich pokonanie- doświadczenie robi swoje.

3) analiza, szukanie możliwych rozwiązań, obwinianie się, targowanie się

Nadal czytam doniesienia ze świata o najnowszych osiągnięciach medycyny, możliwościach uzdrowienia, o nowych odkryciach wierząc naiwnie, że to kwestia miesięcy, może lat, że już niedługo, że muszę przeczekać i zadbać maksymalnie w tym okresie o jej zdrowie. Ostatnio zszokował mnie artykuł, w którym przeczytałam, że organizm sam może się uzdrowić, było na świecie parę takich przypadków. Osoby nagle zaczęły produkować insulinę, a ich przeciwciała związane z cukrzycą się wyciszyły. Sięgałam po medycynę alternatywną. Słyszałam o medycynie chińskiej, o masażach itd. Nadal czytam, staram się być na bieżąco, jednak już tak bardzo mnie to nie pochłania. Nie poświęcam się temu tak bardzo jak po diagnozie dziecka.

Oczywiście obwiniałam się czy to nie moja wina, że Tygrysica zachorowała. Może nie ten antybiotyk, może jakiś alergen, może coś w jedzeniu itd. Kiedyś opowiadałam o chorobie córki, tłumaczyłam objawy itd. Udzielam krótko odpowiedzi na pytania jeśli się pojawią, jednak nie chcę już o tym rozmawiać przez większość danego spotkania. Za dużo  cukrzycy jest w naszym życiu.

Targowanie z Bogiem też było. Błagałam Boga, aby choć diagnoza z celiakią się nie sprawdziła. Ostatnio na wystawie rekolekcyjnej dzieci zobaczyłam napis „Jeśli Bóg dał Ci  krzyżyk, przyjmij go i podziękuj”. Zamiast wesprzeć, to hasło mnie dobiło. Może mam za małą wiarę…

4) kolejna faza to pozorne pogodzenie się z  chorobą

Pozornie możemy akceptować chorobę. Organizm rodzica często jest bardzo osłabiony. Choroba dziecka wykańcza psychicznie i fizycznie. Rodzic może zachorować m.in. na depresję. Dopada nas dzień codzienny i żal oraz rozgoryczenie z sytuacji, na którą nie mamy wpływu. Nie ma już tak intensywnych reakcji na niski czy wysoki cukier, ale nadal jest konkretna analiza sytuacji.  Pozornie wszystko jest dobrze, jednak czasem następuje przesilenie. Dzisiaj śniła mi się sytuacja, gdzie szkoła odmówiła Tygrysicy udziału w rajdzie. Wynika to pewnie z tego, że nadal zbyt intensywnie myślę o czekających nas sytuacjach, które z racji chorób będą wyzwaniem.

5) ostatnia faza to pogodzenie się z chorobą

Sądzę, że dzieci szybciej akceptują sytuację niż rodzice. Jak mam być szczera to pewnie nie zaakceptowałam w pełni choroby córki. Męczące są  ciągłe obliczenia. Jednak psychicznie wysiadam w sytuacjach typu:  dzieci jedzą spontanicznie lody w wafelku kupione samodzielnie w cukierni, a moja Tygrysica ze względu na celiakię może zjeść określone lody w określonym czasie z obliczeniem insuliny. Ktoś częstuje ciastkami dzieci- moje odmawia.To takie banalne sytuacje, ale bolą.

To naprawdę ciężka robota, aby dziecko było wyrównane. Obecnie już tak się nie stresuję, akceptuję wyższe czy niższe nieoczekiwane cukry- staram się nie panikować i reagować jak należy. Nie chcę ciągle myśleć o cukrzycy, która skradła mi (nie mówiąc o córce) kawał  normalności.  Warto zaakceptować cukrzycę czy inną chorobę, bo inaczej po prostu nie da się żyć.

Czynności jakie należy podjąć przechodząc na dietę bezglutenową, porady przy diecie bezglutenowej

  • Napisane 9 marca 2017 o 11:57

Życie na diecie bezglutenowej nie jest łatwe. Praktycznie na każdą uroczystość muszę być przygotowana, aby córka miała zapewniony posiłek bez glutenu. Trudno wymagać wiedzy dotyczącej diety bezglutenowej od dalszej rodziny, znajomych itd. Mogą oni chcieć upiec dla nas ciasto/ chleb bez glutenu. Jeśli upieką go w piekarniku, w którym wcześniej pieczone były produkty glutenowe, podpieką chleb w tosterze, w którym było pieczywo glutenowe, pokroją chleb nożem, który wcześniej kroił glutenowy chleb, to trzeba uwzględnić, że pomimo braku w składzie składników glutenowych, taki wypiek będzie zanieczyszczony i niedozwolony dla osoby chorej na celiakię. Zatem warunki w jakich przygotowywany jest produkt bezglutenowy odgrywają bardzo istotną rolę. Jedynym rozwiązaniem dla gospodarzy, którzy zapraszają osobę na diecie bezglutenowej jest kupienie gotowych bezglutenowych produktów.

Czynności jakie podjęłam, aby zapewnić bezglutenowość przygotowywanych produktów:

1) wydzieliłam  miejsce, gdzie z założenia nie będzie nic związanego z glutenem. Również mam w kuchni miejsce krojenia chleba glutenowego

2) zakupiłam patelnie, garnki, blachy itd. w których nie przygotowuje produktów glutenowych

3) dokładnie umyłam piekarnik i od tej pory piekę w nim produkty bez glutenu. Czasem podpiekę bułki glutenowe- bardzo rzadko, ale koniecznie zawinę je bardzo szczelnie w folię- brak możliwości przedostania glutenu do piekarnika

4) wyrzuciłam wszystkie mąki glutenowe (może drastyczne posunięcie, ale teraz na pewno nie dojdzie do pomyłki). Używam jako zamiennik mąki glutenowej mąki ryżowej

5)produkty bezglutenowe trzymam osobno od glutenowych. Osobno trzymam płatki owsiane bezglutenowe od tych glutenowych itd. Tak samo wygląda sprawa z makaronami z glutenem i bez glutenu oraz słodyczami z glutenem i bez glutenu

6) masło dla córki jest w osobnym naczyniu. Nasze masło może zostać skażone okruchami od chleba

7) nakładając dżem, czekoladę do smarowania , masło orzechowe  na pieczywo glutenowe nie możemy ponownie dotknąć nożem produktu, ponieważ dotykał pieczywa. Zatem nakładamy na nasze pieczywo łyżeczką jednorazowo, która trafia do mycia. Wówczas produkt nie zostanie skażony. Można trochę produktu odłożyć do miseczki dla osoby chorej na celiakię

8) toster, gofrownica itd. służą tylko do wypieku, podpieczenia produktów bez glutenu

9) używam noża do krojenia chleba glutenowego i osobno innego noża do krojenia pieczywa bezglutenowego

10)sitka do makaronu posiadam osobne. Ważne również przy przelewaniu warzyw z rosołu

11) deski do krojenia posiadam osobne. Ogólnie warto wymienić drewniane łyżki na plastikowe

12) gotując makaron glutenowy obok bezglutenowego należy uważać, aby nie pomylić łyżek, którymi mieszamy makarony. Ja kładę łyżkę, którą mieszam na uchu garnka, lub obok garnka, w którym mieszałam makaron

13) należy uważać nalewając zupę, aby chochelka nie dotykała makaronu glutenowego, jeśli później zalewamy tą samą zupą makaron bezglutenowy

14)produkty bezglutenowe kładziemy zawsze osobno. Nie wyobrażam sobie kłaść ciastka bezglutenowe obok glutenowych. Na stole również uważam, aby przenosząc jakiś produkt glutenowy, który się sypie, kruszy nie skazić produktu bezglutenowego

15) należy uważać, aby inne osoby jedzące produkty glutenowe nie jadły ich nad daniem glutenowym. Młodsza córka potrafi konkretnie pokruszyć bułkę czy wafelek rozmawiając z siostrą stojąc nad nią

16) dzieci, które jedzą pieczywo, a potem otwierają paczkę np. żelków, chrupek bezglutenowych niestety skażają całe opakowanie. Warto, aby osoba na diecie pierwsza zjadła dany produkt

17) nawiązując od pkt. 14 to tak jak z Komunią Świętą- to jeszcze przed nami. Co jednak zrobić jak ksiądz po przeistoczeniu chleba w Ciało Chrystusa nie umyje rąk, lub pierwsze opłatki glutenowe poda przed bezglutenowym?  Wówczas opłatek notabene z mniejszą ilością glutenu zostanie skażony

18) należy dokładnie myć wszystkie wspólne naczynia

19) ważne są takie elementy higieny jak nie wycieranie blatu, gdzie kroiliśmy chleb ręcznikiem, w który później możemy wytrzeć jabłko itd. , mycie częste rąk itd. Zatem należy myśleć każdorazowo, przy sprzątaniu itd.

20) produkty glutenowe i bezglutenowe muszą być zapakowane, najlepiej odizolowane i podpisane- aby ich nie pomylić w lodówce czy zamrażarce. Trudno po pewnym czasie ocenić czy kotlet był z czy bez glutenu

21) słyszałam nawet o różnych gąbkach i ścierkach do mycia. Osobiście nie stosuję osobnych myjek

Być może dla kogoś te zaostrzenia co do przygotowywania/ przechowywania produktów są dość drastyczne- moim zdaniem niestety konieczne. Nawet przy alergii nie ma sensu wprowadzać półśrodków np. nie jedzenia tylko makaronu z glutenem. Jeśli coś nam nie służy powinno się czynnik szkodliwy wyeliminować. W diecie bezglutenowej przy celiakii każda ilość glutenu- nawet ta najmniejsza to trucizna, która uruchamia proces destrukcyjny w organizmie. Na początku pewne czynności są bardzo trudne, jednak z czasem wejdą w krew i staną się powszechne.

link dotyczący kupowania produktów bezglutenowych poniżej:

Jak poradzić sobie z dietą bezglutenową? Gdzie i które produkty kupować?

Jak poradzić sobie z dietą bezglutenową? Gdzie i które produkty kupować?

  • Napisane 20 lutego 2017 o 12:13

Niedawno minęła 3-letnia rocznica wprowadzenia u Tygrysicy diety bezglutenowej. Coraz więcej dzieci i dorosłych wymaga takiej diety. Nie jest to moda czy fanaberia- w większości przypadków jest to walka o zdrowie. Temat glutenu wcale nie jest taki oczywisty.

Zadałam raz pytanie w knajpce nad morzem „Czy frytki serwowane przez Pana zawierają gluten?”- (chodziło mi czy mają np. posypkę dającą chrupkość- niestety jest z glutenem).

„Oczywiście, gluten jest wszędzie, a tak w ogóle dam namiary na specjalistę myk,myk i dziecko będzie zdrowe”- odpowiedział pracownik.

Próbowałam wyjaśnić, że dziecko choruje na celiakię- to nie jest alergia na gluten, że gluten nie występuje wszędzie. Pan był ewidentnie niereformowalny- zatem zakończyłam szybko dyskusję- szkoda moich nerwów.

Stwierdzenie, że gluten jest wszędzie jest błędne. Niestety ma go ogrom produktów, które go mieć nie powinny. Wynika to po prostu z zaniedbań producentów, zanieczyszczeń na zakładzie. Czasem producent asekuruje się  wpisując na etykiecie, że w produkcie może znajdować się śladowa ilość glutenu- na zapas- często występuje tam wpis o wszystkich możliwych alergenach :lol: .

Jeśli na zakładzie jest masowa produkcja glutenu, produkt ewidentnie jest zanieczyszczony- taka informacja nie tylko jest wskazana, ale nakazana prawnie.

Zasady, którymi się kieruję:

1)wybieram produkty z przekreślonym kłosem-z atestem- najbezpieczniejsze

2)wybierałam produkty z informacją od producenta- produkt bezglutenowy- to wiadomość od producenta, choć nie posiada on często atestu, za który by pewnie musiał zapłacić. Zakładam, że podając taką informację producent jest w pełni świadomy, że sięgną po produkt osoby z celiakią czy nietolerancją glutenu.

UWAGA: Na produktach często jest napisane „bezglutenowy z natury”-  kukurydza jest bezglutenowa z natury, jednak mąka kukurydziana może być zanieczyszczona -sama dzwoniłam do producenta po upieczeniu już bułek i usłyszałam, że właśnie w badaniach okazało się, że towar mają skażony, ale już jest w sklepach!!!!  Tak samo było z siemieniem lnianym, które miało po jego wysypaniu ogrom ziaren żyta i pszenicy- producent mnie olał, sanepid już ma go na czarnej liście, dostał od niego inną próbkę do analizy i nikt nie widzi problemu.

3)Wybieram mąki bezglutenowe warto wybrać je od producentów żywności bezglutenowej nawet jak mamy zapłacić ciut więcej- patrz informacja powyżej

4)Produkty sypkie jak orzechy, nasiona, suszone owoce -czytam etykiety wybieram sprawdzonych producentów. Niestety często tego typu produkty zawierają gluten- choć nie powinny. Siemię lniane zawsze sprawdzam wysypując na tackę i segregując ziarna, później je przemywając wodą. Tak samo postępuje z soczewicą. Można przejrzeć sypki ryż itd.  Niestety zanieczyszczenia się zdarzają nawet w wiórkach kokosowych….

5)Piekę produkty sama- pieczywo, słodycze.

6)Jeśli kupuję już pieczywo czy słodycze wybieram produkty sprawdzone, często droższych producentów. Niektóre pieczywo i słodycze są makabrycznie twarde, zatem sprawdźmy zanim produkt kupimy bo szkoda wydawać na coś takiego fundusze.  Warto dobre sprawdzone pieczywo/słodycze kupować w internetowych sklepach lub jeśli mamy taką możliwość bezpośrednio u producenta.

7)Jeśli na produkcie jest napisane np. skrobia modyfikowana, syrop glukozowo-fruktozowy obie mogą być z pszenicy dzwonię do producenta i pytam. Często producenci np. danone posiadają call-center, który fachowo udzieli informacji. Danone zawsze mi odpowiadał, że jak nie ma informacji o glutenie to w produkcie glutenu nie ma.

Na początku, aby się nie pomylić zrobiłam listę produktów producentów, którzy potwierdzili mi bezglutenowość produktów.

8) Warto zlokalizować z okolicy sklepy ekologiczne. Te większe jak np. Wiejski Stół w Luboniu posiadają szeroką gamę wędlin/ szynek itd. bez glutenu. Często kupują tam osoby, które nie mają problemu związanego z glutenem bo produkty te zawierają większy wkład mięsa, mięso lepszej jakości itd. Niestety co jest logiczne cena produktów jest wyższa. Wędliny z atestami pakowane próżniowo dostępne są również w zwykłych marketach.

Mięso surowe warto kupować w sprawdzonych sklepach. W jednym sklepie znalazłam w ladzie z surowym mięsie obtoczone bułką tartą devolaje… Zero odzewu po mojej interwencji. Dodatkowo warto mięso kupować w kawałku umyć, poporcjować, samemu mielić, można je zamrozić na później itd.

9) Choć słyszałam, że po przyprawach markowych producentów celiakiom nic nie jest , to jednak na tych produktach znajdziemy informację, że mogą zawierać śladowe ilości glutenu. Osobiście kupuję przyprawy DARY NATURY bez glutenu. Duża część ich produktów posiada już atest przekreślonego kłosa.

10)Żółte sery- kupuję droższych sprawdzonych producentów. Też zadzwoniłam do paru. Ci markowi z tego co mówią nie dodają nic zdrożnego. Odradzam zakup serów tanich, odchudzonych.

11) Jogurty- oczywiście najlepsze naturalne. Pozostałe warto czytać etykiety i kontaktować się z producentami.

12) Napoje- u nas stosuję wodę i soki- sprawdzone.

13) Jajka, warzywa, owoce- brak problemu jeśli chodzi o gluten.

14)Słodycze z przekreślonym kłosem, lub z informacją od producenta- np. produkt bezglutenowy.

15)Alkohole- oczywiście córka nie pije alkoholu :lol: , jednak spirytus do kremów czasem dodaję. Można dać wino, czy cydr do potraw.

Dieta bezglutenowa nie jest łatwa. To prawdziwe wyzwanie. To często walka z otoczeniem, które często nie rozumie powagi problemu.

Zdrowa czekolada, masło orzechowe do smarowania pieczywa jak Nutella bardzo łatwy przepis bez cukru i glutenu

  • Napisane 8 lutego 2017 o 21:59

Pewnie każdy wie, że Nutella w swoim składzie zawiera przede wszystkim cukier. Kolejne niezdrowe substancje to olej palmowy, lecytyna sojowa, wanilina- sztuczny aromat.  Wcześniej kupowałam serek philadelphia z kakao- obecnie chyba już nie jest produkowany. Zatem postanowiłam zrobić dla dzieci zdrowe czekoladowe smarowidło do kanapek. Przepis jest banalnie łatwy w wykonaniu i do tego skład nie jest skomplikowany. Skład: 5gr na kanapkę ma ok. 0,1 WW i 0,3WBT ok.30kalorie prawie tyle co masło. (bazując na liczygramie) Nie daję już masła na kanapkę jak smaruję ją czekoladą. Składniki: 70gr orzechów laskowych 25gr ksylitolu 10gr kakao Celiko bez glutenu o obniżonej zawartości…

Przeziębienie w cukrzycy- sezon zachorowań na grypę i infekcji grypopochodnych.

  • Napisane 30 stycznia 2017 o 17:44

W szkole w zeszłym tygodniu pustki w salach lekcyjnych. Klasy obu córek liczyły zaledwie połowę uczniów. Klasa pierwsza liczyła uczniów dwóch. Sądziłam, że może jakimś cudem uda nam się nie zachorować i dociągnąć do ferii. Niestety Tygrysica poległa pierwsza, a po niej młodsza córka. Okazało się, że to tylko przeziębienie (katar, kaszel, brak temperatury). Pierwsze dni cukry ok. no może baza nocna w górę. Niestety od wczoraj – pomimo wizualnej poprawy zewnętrznej cukry ostro w górę. Baza w nocy kosmicznie w górę. Nasza Pani Doktor pewnie uznałaby, że baza jest zbyt duża- i tak mamy ją mocno zawyżoną (nawet jak jest zdrowa) tak na 0,55- a powinna niby być ok. 0,3-0,4. Obecnie baza to już 0,9- 20.00,21.00,22.00. O godz. 22.00 cukier 110 -korekta minimalna 0,2j. , a o  24.00 już cukier 193…Baza jest już i tak wysoka- zatem wskazane i bezpieczniejsze są korekty. Przy tak wysokiej bazie bardzo ważna jest kontrola. Jak tylko cukry zaczynają spadać obniżamy całościowo bazę. U nas tak jak cukry potrafią iść w górę, tak w ciągu doby organizm potrafi powrócić praktycznie do bazy i przeliczników sprzed choroby- totalny kosmos. Niestety u nas nie ma zwyżki cukrów minimalnej, a potem stopniowego powrotu do normalności- potrzeba bardzo uważać i nie zaprzeczę, że wiąże się to z czasem z hipo- nietrafioną dawką insuliny..

DSC_0706 (Small)

Wizyta u lekarza przebiegła standardowo: moja informacja, że jest cukrzykiem.

-To jest na insulinie? -pytanie pani doktor

-Tak, mamy pompę insulinową- odpowiedziałam, jak wzrok pani doktor padł na saszetkę

-Od kiedy choruje?- zapytała pani doktor

-Od 4,5 roku.

-Eeee, to już sobie radzicie.

-Różnie bywa- choroba, hormony itd. trzeba się dostosowywać do sytuacji…

-Ale, teraz są takie super insuliny, że idealnie równają cukry- przerwała mi pani doktor.

Zatem, czym się tutaj martwić w cukrzycy :lol: Rozumiem wytłumaczyć o co chodzi laikowi, ale kolejnej pani doktor nie chce mi się tłumaczyć, że to nie magia, że insuliny nie są inteligentne i to rodzic lub opiekun decyduje każdorazowo ile insuliny dziecko dostanie do posiłku i w bazie, że to walka o każdy dobry dzień. Raz tylko trafiłam na panią doktor, która powiedziała, że w sprawach cukrzycy pozostawia mi wolną rękę- bo dysponuję sporym doświadczeniem i znam organizm dziecka. Jeśli nie dawałabym rady wskazany byłby kontakt z oddziałem diabetologicznym. Raz jak córka miała chore ucho usłyszałam dzwoniąc do dyżurnego szpitala, że tak czy siak mam jechać na ul.Szpitalną, bo oni nie ogarną cukrzycy. Z uchem… No cóż jak się potem dziwić, że ludzie się boją opieki nad cukrzykiem, skoro szpitale czy doktorzy mają taką wiedzę i podejście.

Wracając do przeziębienia, jestem w szoku, że nawet tak mała infekcja może tak istotnie wpływać na cukry, co dopiero jakby była temperatura… Prywatnie wizyty lekarskie w tym tygodniu już są zajęte- a mamy poniedziałek. W przychodni państwowej terminy na środę- po prostu pogrom. Na szczęście czuję, że wychodzimy na prostą- a ja wyśpię się później :lol: 

Zielone ciasto bez glutenu i cukru -Leśny mech posypany owocem życia

  • Napisane 23 stycznia 2017 o 14:44

W cukierni zobaczyłam ciasto, które natychmiast mnie zainteresowało. Wyglądało jak mech obsypany malutkimi czerwonymi kuleczkami niczym jarzębiną. Dowiedziałam się, że ciasto nie jest barwione, a kolor nadał mu szpinak. Posypane zostało granatem, który jest bardzo zdrowym niedocenianym owocem. Muszę je zrobić- pomyślałam i zabrałam się do przeglądania przepisów w internecie. Z wielu przepisów powstał ten poniżej. Nie lubię szpinaku, ale w cieście nie jest praktycznie wyczuwalny. Ciasto zdrowe- bo ze szpinakiem, bez glutenu i cukru oraz wypełnionym witaminą C granatem- zaskoczy każdego.

Ciasto pokroiłam na 16kawałków

1 kawałek to  ok.2,3WW  93kalorie i 1,8WBT (B  16kalorii : T 159kalorii).

Kaloryczność:

1 kawałek 4,1  (WW i WBT)- 269kalorie

całe ciasto 65,5WW i WBT- kaloryczność łączna 4306kal.

(bazując na liczygramie)

DSC_0620 (Small)

Składniki:

4 jajka

400-450 gr mrożonego drobno zmielonego szpinaku (jedno opakowanie)

90g oleju

150gr mąki ryżowej

150gr mąki ziemniaczanej

130gr ksylitolu (80gr do biszkoptu szpinakowego i 50gr do bitej śmietany z mascarpone)

250ml śmietany kremówki 30% użyłam Łaciate

9gr fix do śmietany firmy Celiko- 1 opakowanie

250gr serka mascarpone- użyłam Piątnicy

10gr proszku do pieczenia Celiko

1 owoc granatu

sól

Przygotowanie:

Szpinak rozmrażamy i odcedzamy konkretnie z wody. Rozdzielamy jajka na białka i żółtka. W jednej misce ubijamy białka z odrobiną soli na sztywno. W drugiej misce ubijamy żółtka dodając 80gr ksylitolu. Do żółtek dodajemy pomału olej, następnie szpinak odsączony oraz obie przesiane mąki i proszek do pieczenia. Dodajemy delikatnie pianę z białek.Wylewamy do nasmarowanej i wyłożonej papierem do pieczenia formy- u mnie kwadratowa forma 26cmx26cm. Pieczemy termoobieg 160st. ok. 25-30minut. Ciasto zrobiło się ekspresowo- ale warto zrobić test patyczka przed wyciągnięciem czy ciasto jest na pewno upieczone. Wyciągamy ciasto i chłodzimy.

Ubijamy bitą śmietanę dostając stopniowo ksylitol ok. 50gr. Następnie dodajemy fix. Ubijamy mascarpone i dodajemy śmietanę. Ciasto kroimy na pół. Można połówkę pokruszyć i te okruszki dać na górę. Ja po prostu obróciłam górną część ciasta do góry nogami. Dół ciasta skrapiamy wodą rozpoczynając od brzegów, nakładamy połowę kremu, nakładamy obróconą drugą część skrapiamy wodą i posypujemy pestkami z przekrojonego granatu. W mroźny zimowy dzień zagościła na stole wiosna :lol:

Kwasica ketonowa – cukrzycowa -groźny stan zagrażający życiu diabetyka

  • Napisane 10 stycznia 2017 o 09:16

Zadzwoniła do mnie koleżanka chłopca w wieku Tygrysicy, który również choruje na cukrzycę. Opowiedziała mi co przeżyła w Sylwestra. Ku przestrodze dla innych opiszę jak nieoczekiwanie rozpoczął się dla nich Nowy Rok. Chłopiec miał założone nowe wkłucie. Cukier przed snem 180. Mama założyła, że nowe wkłucie działa u nich intensywnie, więc nie podała korekty. Ze względu na własne i męża przeziębienie rodzina szybko położyła się spać. Nad ranem synek zaczął wymiotować. Cukier 405. W tym szoku mama podała korektę starym wkłuciem po czym zmieniła wkłucie. W moczu duża ilość ketonów. Synek nadal wymiotował, cukier nie drgnął. Kolejna dawka korekty już poprzez nowe wkłucie.  Jak chłopiec wymiotował już żółcią i był mega osłabiony zapadła decyzja o pojechaniu do szpitala. Najbliższy szpital nie miał oddziału diabetologicznego i po podaniu kroplówki przetransportował  chłopca do Poznania na Szpitalną.  Już podczas transportu synek koleżanki czuł się w miarę dobrze, nie wymiotował, korekta zaczęła działać. W szpitalu zostały przeprowadzone badania. Nie wiedziałam, że badania są teraz tak dokładne. Wykazały m.in. niski stan witaminy D- choć chłopiec przyjmuje witaminę D, oraz niską reakcję przeciwciał na WZW- dziecko będzie musiało być ponownie zaszczepione (to ważna informacja, ze względu na ilość ingerencji igłowych jaką otrzymuje cukrzyk. Dodam tylko, że hemoglobina glikowana była w normie, bo mama bardzo dobrze oblicza posiłki i dba o dietę synka. 

Podsumowując sytuację. Co się stało?

Nowe wkłucie było niedrożne- bardzo zagięte. W nocy należało dać małą korektę- ze względu na nowe wkłucie i sprawdzić po 2 godzinach jej efekt. Niestety rodzice byli chorzy i bardzo zmęczeni. Drugi błąd to podanie pierwszej korekty wadliwym wkłuciem- należało podać korektę penem.

Ku przestrodze dla innych rodziców- w ciągu paru godzin bez insuliny organizm uległ zakwaszeniu. Jest to wręcz niewiarygodne, że po tak krótkim czasie stworzyła się niebezpieczna sytuacja. 

Sytuacja ta pokazuje, że standardowo rodzice wkładają ogrom pracy w ustabilizowanie dzieci, aby nie miały zagrażającego życiu niskiego cukru, czy wysokiego cukru, aby nie miały powikłań za kilka, kilkanaście lat.

Koleżanka chciała, abym opowiedziała jej historię, aby uwidocznić jak bardzo organizm potrzebuje insuliny, jak w ciągu paru godzin bez niej stan chorego może się pogorszyć, aby przestrzec innych rodziców, by wiedzieli, że taka sytuacja jest możliwa i aby co bardzo ważne podczas wysokiego cukru, wymiotów itd.  natychmiast podać insulinę penem, choć normalnie dziecko jest na pompie. Pamiętajmy również, aby mieć wsparcie w takiej sytuacji w postaci rodziny, innej mamy chorego dziecka, aby psychicznie wrócić do normy, aby mieć siłę na dalszą walkę.