Wyświetlam 1 - 10 z 97 notek

Zawiść ludzka nie zna granic

  • Napisane 22 września 2016 o 10:38

Już kiedyś pisałam, że są ludzie, którzy uważają, że ludzie niepełnosprawni mają w życiu za dobrze. Według nich niepełnosprawność powinna być traktowana na równi z pełnosprawnością. Jeśli osoby te uznają, że choroba to nie problem, niech spróbują z nią żyć i działać jak pełnosprawna osoba.

Pamiętam nauczyciela w szpitalu, który powiedział mi, że jak dziecko rozpocznie edukację pod żadnym pozorem nie mam się zgadzać na lekcje indywidualne. Dziecko powinno egzystować w grupie, normalnie się rozwijać. Cukrzyca nie jest przeciwwskazaniem do uczęszczania do publicznej szkoły, czy przedszkola.

Już dawno nie miałam załamania. Jednak dzisiaj jak grom z jasnego nieba usłyszałam, że będąc na opiece może powinnam siedzieć przed salą, w końcu opieka zobowiązuje. Zasiłek pewnie też jest spory i pewnie mam super życie.  Wymiękłam, jak moja sytuacja jest taka super, to niech ktoś weźmie na barki dwie choroby Tygrysicy, weźmie sobie zasiłek i prowadzi to świetne życie. Tym samym będzie w ciągłym/ częstym kontakcie ze szkołą, w każdej chwili doniesie paski do glukometru, przybiegnie jak wkłucie przestanie działać lub jak cukier nie będzie chciał spaść, będzie nosił obliczone (często bez danego alergenu) posiłki, będzie obliczał każdy posiłek, analizował czy dziecko będzie miało ruch czy nie. Oczywiście to nie jest niemowlę, zatem niech osoba szykuje się, że nocne wstawanie w celu sprawdzenia cukru się nie skończy- dziecko z tego nie wyrośnie. W większości restauracji też niestety w przypadku celiakii się nie zje. Dodatkowo koszt insuliny, pojemniczków do pompy, igieł, odkażaczy, plastrów, emli itd. to pikuś na którego każdego stać. Dodajmy ogrom stresu i ból wewnętrzny z tytułu bezsilności i możemy rozpocząć high live.

Jak ludzie, jak inna matka może zazdrościć/ zasugerować, że mam fajnie bo jestem na opiece mając chore dziecko? Jestem w szoku. Zawiść ludzka nie zna granic. Może powinnam w ogóle odciążyć szkołę i uczyć dziecko w domu. W końcu opieka zobowiązuje. Opieka jednak zakłada opiekę osoby dorosłej niekoniecznie mamy, nauczyciel przecież też jest dorosły i jak będzie chciał w zupełności przy wsparciu rodzica da radę.

Może za dobrze wyglądam, za bardzo dbam o siebie. Powinnam chodzić w dresie, zgarbiona, nieumalowana, z dołami pod oczami. Wówczas ludziom zawistnym byłoby lepiej według zasady, grunt, że innym jest gorzej- a wygląd mówi wszystko. Po co rozmawiać, po co poczytać o problemach cukrzycy typu pierwszego?

Wychodzi na to, że nie tylko musimy się zmagać z chorobą dziecka, z brakiem zrozumienia, nietolerancją, ale również z zawiścią i zazdrością innych ludzi- wcześniej nie przyszłoby mi to głowy.

Drodzy rodzice jak tylko nie jesteście postawieni pod murem braku zrozumienia przez personel danej placówki nie zgadzajcie się, że będziecie siedzieć na korytarzu. Moim zdaniem to szkoda dla dziecka, które powinno stopniowo się usamodzielniać i normalnie funkcjonować w grupie. Mam nadzieję, że wszystkie placówki będą wypełniały swoje obowiązki i gwarantowały bezpieczeństwo bez sprawdzania czy ktoś ma zasiłek czy nie, bo to nie od tego zależy czy szkoła prawidłowo funkcjonuje dając bezpieczeństwo dziecku, czy są w niej ludzie z sercem, którzy nie będą szukali wymówek, którzy pomogą bo chcą, a nie dlatego, że muszą.

Choroby autoimmunologiczne współistniejące z cukrzycą typu pierwszego- celiakia, choroby tarczycy

  • Napisane 20 września 2016 o 10:31

Cukrzyca typu I to choroba autoimmunologiczna. Układ odpornościowy przestaje prawidłowo funkcjonować przez co zaczyna sam siebie niszczyć. Przeciwciała, które mają chronić, niszczą komórki produkujące insulinę.

Niestety występują choroby autoimmunologiczne powiązane z cukrzycą typu I. Kiedyś usłyszałam od lekarza po zdiagnozowaniu celiakii u córki, że dobrze, że nie ma trzeciej siostry- choroby tarczycy.

Niedoczynność tarczycy występuje u 20-40% dzieci chorych na cukrzycę, natomiast celiakia występuje u około 10%.

Obie wyżej wymienione choroby mogą mieć przebieg bezobjawowy, zatem należy co jakiś czas wykonywać badania, które mogą wcześnie pomóc w postawieniu diagnozy i rozpoczęciu leczenia.

W przypadku tarczycy jest to określenie miana przeciwciał oraz określenie ilości hormonów związanych z tarczycą.

W przypadku celiakii jest to określenie poziomu tTG IgA wynik poniżej 20 to norma.

Oba badania były wykonane w szpitalu przy rozpoznaniu cukrzycy. U nas poziom tTG IgA wynosił 90.

Wyniki podczas rozpoznania cukrzycy mogą być zaburzone- jest to bardzo trudny czas dla organizmu, który nie funkcjonuje jak należy- sam się niszczy poprzez źle działający układ odpornościowy, a zarazem walczy o przetrwanie.

Należy zwrócić się do specjalisty i dalej analizować wyniki. Jednak w większości przypadków diagnoza niestety się potwierdza.

U nas została wykonana gastroskopia, która nic nie wykazała- żadnych uszkodzeń kosmków jelitowych. Tygrysica jadła zatem standardowo (czyli z glutenem). Po 6 miesiącach wykonane zostało ponownie badanie krwi. Wynik tTG IgA -kosmiczny 4000- przy normie 20. Potwierdziliśmy go jeszcze w innym laboratorium. Nie trzeba było wykonywać kolejnej gastroskopii- terapia została wprowadzona natychmiast.

W przypadku celiakii jedyną metodą, która pozwala zachować zdrowie jest odstawienie glutenu. Od prawie 2lat Tygrysica jest na diecie bezglutenowej.

Ponownie wykonaliśmy badania na choroby związane z tarczycą. Na szczęście wyniki są negatywne. Dodatkowo wykonaliśmy hemoglobinę glikowaną.  Gdyby ktoś nie wiedział, że jest chora na cukrzycę uznałby, że wynik jest w normie:) Przyczyniło się do wyniku lato i wzmożony ruch. Cieszę się, że oddalam tym samym możliwości ewentualnych powikłań, a moje starania uwidaczniają się w badaniach.

 20160920_100438 (Small)

2 lata prowadzenia bloga o cukrzycy i celiakii

  • Napisane 12 września 2016 o 11:05

Kochani czytelnicy to już 2-lata prowadzenie bloga o cukrzycy i celiakii.  Staram się co jakiś czas dodawać kolejny post, ale rodzice małoletnich dzieci wiedzą jak ciężko jest znaleźć na cokolwiek chwilę. „Jak chcesz, aby coś było zrobione daj to zapracowanej osobie”- jakie prawdziwe stwierdzenie :lol: Mamy wrzesień -dzieci zapisane na wiele zajęć.  Plan zajęć już zsynchronizowany z godzinami jedzenia córki. Dojdzie nam basen. To ciężki czas po wakacjach, aby ponownie wszystko zaskoczyło. W głowie mam tyle tematów, które chcę poruszyć. Zadajecie mi tyle pytań, które pewnie dręczą i innych czytelników. Coraz więcej otrzymuję od was maili. Nie krępujcie się, pytajcie o wszystko. Zawsze boli mnie serce jak czytam wasze historie, ale wiem jaka jest potrzeba informacji, wsparcia, bycia razem. Zatem Kochani dziękuję wam za te dwa lata, dziękuję, że piszecie, że utrzymujemy kontakt, że nadajecie temu wszystkiemu sens.

Pierwsze dni w szkole/ przedszkolu chorego dziecka na cukrzycę- jakie przygotowania można podjąć.

  • Napisane 4 września 2016 o 21:54

Nie ma żadnych przeciwwskazań, aby mały cukrzyk uczęszczał do zwykłej szkoły. Oddając chore dziecko pod opiekę szkoły liczymy, że zapewni ona mu bezpieczeństwo. Niestety tak jak w Norwegii szkoła musi wywiązać się z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa choremu dziecku, tak u nas nie zawsze w danej placówce ma to miejsce. Wychowawca może pomóc dziecku lub uznać, że nie należy to do jego obowiązków- boi się, że nie da rady, boi się odpowiedzialności. Oczywiście zgadzam się, że jest to odpowiedzialność, ale i duże wyzwanie dla pedagoga. Jeśli nauczyciel jest z powołania nie odmówi choremu dziecku. Każdy powinien zawsze pamiętać, że nam również może przydarzyć się coś złego. Jak oczekiwać od innych pomocy samemu jej nie udzielając?

Wystarczy przeszkolenie ze strony rodzica i wsparcie dziecka podczas przeprowadzenia pomiaru cukru, podania insuliny, dopilnowania czy zjadło. To kwestia organizacji i chęci.

Jakie podjąć kroki?

1)należy przekazać szkole kontakt do edukatora/szkoleniowca, aby placówka odbyła szkolenie.  Poniżej podaję link

edukator dla szkoły/ przedszkola

Można poprosić edukatora w szpitalu, aby odwiedził i przeszkolił szkołę.

2) należy nauczyć przede wszystkim wychowawcę postępowania z dzieckiem chorym na cukrzycę.

-ustalić godziny jedzenia dziecka (najlepiej dostosować dziecko do trybu pracy szkoły/ klasy, oraz reakcję na dany cukier.

Jeśli jedzą dzieci I śniadanie o 9.-00- warto w tej godzinie również podać dziecku I-wsze śniadanie- przed wyjściem do szkoły np. o godz. 7-mej można sprawdzić cukier i podać już ewentualną korektę). Dostosowujemy godziny jedzenia do planu zajęć.

20160903_103806 (Medium) (Small) (2)

 

Na zdjęciu przedstawiony schemat badań i analizy cukrów. Córka je w poniedziałek o 9-tej- cukier 80-119 normalny podaje to co na kartce i je. Kolejne badanie o 11-stej.
Jeśli w międzyczasie źle się poczuje i badanie nastąpi o godz. 10-tej przy cukrze 40-80 cały soczek- 200ml, gdzie przy godzinie 11-tej soczku podane byłoby 100ml.
Dziecko rozumie rozpiskę, nauczyciele też zaskoczyli. Wtorek- ta sama sytuacja, tylko dziecko rozpoczynało zajęcia później zatem godziny późniejsze- śniadanie zjadała w domu.
-bardzo istotna jest ilość insuliny na dany posiłek (naklejam kartkę na zapakowany chleb w śniadaniówce wpisując 1,6 (1,1:0,5-1:30). Czyli bolus złożony 1,6j, gdzie 0,5j rozłożone na 1:30. II posiłek np. mus jabłkowy to już bolus zwykły- również naklejka -karteczka samoprzylepna nawet jak ma nie podać insuliny na posiłek na nalepce wpisuję 0j. (Przy używaniu kalkulatora bolusa wpisujemy ilość wymienników. Pompa przy prawidłowych danych sama obliczy ewentualną korektę.) Dziecko może badać się u pielęgniarki (gdzie rozpiska wisi na ścianie) lub w klasie (rozpiskę posiada nauczyciel). Można dla bezpieczeństwa i potwierdzenia wykonać zawsze po badaniu telefon do rodzica.

-ustalić postępowanie podczas wysokich/niskich cukrów (najlepiej dostarczyć rozpiskę z normami cukru czyli cukier od 40-55- ½ soku, od 55-75 1cukierek 80-120 cukier w normie, w innym przypadku np. telefon z ilością dodatkowej korekty –możliwość delikatnej korekty na pompie i podania przez rodzica czasu odczekania od jedzenia)- oczywiście te cukry 2 godzinie po jedzeniu (inaczej dużo więcej soku jeśli jest to 1 godzina działania insuliny).

-przekazanie podstawowych objawów hipoglikemii- niskich cukrów, oraz szybkiej reakcji na nie- każda minuta się liczy(dzieci reagują różnie: jedne są głodne, inne boli głowa, drżą ręce, są niegrzeczne itd.)

-pokazanie jak działa pompa (podanie bolusa zwykłego, złożonego). Nauczyciel może sam podać insulinę lub spojrzeć, czy dawka podana przez dziecko jest dobra. Pokazanie możliwości sprawdzenia w historii bolusów, ile zostało podane, zawieszenie pompy.

-poinstruowanie jak zareagować na alarmy pompy (zazwyczaj standardowe to niski stan w zbiorniku i niski stan baterii- oba nieszkodliwe, ale dające o sobie znać. Najgorszy oczywiście jest brak podawania insuliny- potrzeba zmiany wkłucia- wezwanie rodzica)

-reakcje na intensywny wysiłek- przy spoceniu, bieganiu dziecka i zgłaszaniu przez dziecko złego samopoczucia u nas od razu cukierek bez badania (na w-fie zostaje z punktu podany cukierek szczególnie jak dzieci są na dworze). W 4-klasie rozmowa z nauczycielem wf-u.

-pamiętaniu o zabraniu plecaka/ torebki z cukierkami/soczkiem, glukometrem, glukagenem podczas bycia na placu zabaw, czy wycieczki wokół np. szkoły (dziecko może mieć plecak na plecach, lub może go nieść nauczyciel- grunt, że „apteczka” będzie zabrana)

-nauczenie opiekuna robienia glikemii (pomiaru cukru) oraz przekazania informacji o możliwych błędach pomiaru cukru np. zbyt mało krwi, Hi-hiperglikemia, Lo-cukier zbyt niski(ostatnie dwa raczej się nie zdarzą- ale nauczyciel musi wiedzieć),  sposobu podania glukagenu

3)dostarczyć do szkoły informację

-od lekarza, w związku z potrzebą częstszego wychodzenia do toalety, dokonywania pomiarów cukru, jedzenia na lekcji.

-od poradni pedagogiczno-psychologicznej- często szkoła wymaga tego w związku z możliwością wydłużenia czasu np. na sprawdzian, ulgowego traktowania dziecka w danej sytuacji

-orzeczenia o niepełnosprawności dziecka (szkoła ma możliwość finansowego odliczenia oraz być może będzie można wydłużyć godziny pracy pielęgniarki)

4)dostarczyć do szkoły

-soczki np. do szuflady Pani wychowawczyni, pielęgniarki, dyżurki, sekretariatu

-cukierki

-glukagen do lodówki (u pielęgniarki lub w dyżurce)

-zapasowe jedzenie (jak dziecku np. coś spanie, nie będzie smakowało np. mus z długim terminem do lodówki do dyżurki.

Jeśli w szkole uczy się bardzo dużo dzieci istnieje możliwość przekazania do pokoju nauczycielskiego zdjęcia dziecka informując, iż choruje na cukrzycę, jak zareagować na niski cukier. Wówczas nauczyciele zapamiętają i zareagują jak coś się stanie. Tygrysica chodzi do małej szkoły zatem nie było potrzeby dać zdjęcia, choć usłyszałam od innej mamy, że to nie jest dobry pomysł- to rodzaj napiętnowania. Z drugiej strony uważam, że jak dziecka twarz będzie znana nauczycielowi pełniącemu akurat dyżur na boisku i dziecko bardzo źle się poczuje/ zemdleje, będzie większa szansa, że znając dziecko ze zdjęcia właściwie zareaguje. Zatem być może zwiększa to jednak bezpieczeństwo dziecka.

Pamiętajmy o zachowani zimnej krwi i cierpliwości. Niektórzy ludzie mogą na początku podchodzić do tematu z dystansem, „nie mówię nie, ale…”. Nauczyciel przy postępowaniu z dzieckiem z cukrzycą również powinien być opanowany. Nie straszmy, edukujmy- uczmy fachowo i spokojnie. Powtarzajmy dane czynności wielokrotnie. Służmy pomocą i wsparciem w każdej chwili. Bądźmy na początku dyspozycyjni, później pod telefonem. Docelowo pozytywne nastawienie i współpraca. W przypadku klasy IV informacja np. na ulotkach do wszystkich nauczycieli np. z linkiem do podstawowych informacji o cukrzycy, ważna jest rozmowa z wychowawcą i nauczycielem wf-u.

Strach ma wielkie oczy. Tak jak nauczyciel, tak i rodzic się boi. Z czasem wszystkie czynności staną się automatyczne i normalne.  Zatem myślmy pozytywnie, bo przecież musi się udać!

Pączki serowe bez glutenu i cukru

  • Napisane 17 sierpnia 2016 o 18:14

Od prawie 3 lat moja córeczka nie zjadła pączka. Najpierw była remisja w cukrzycy potem celiakia. Próbowałam odchudzić pączki np. zastępując smażenie pieczeniem. Smak jednak nie jest ten sam. Chciałam otrzymać łatwy przepis, który będzie zawsze wychodził.  Powstały malutkie pączki, które nie podbiły cukru nawet po paru godzinach. Sama się miło zdziwiłam. Pączki  na pewno nie są zdrowe , jednak raz na jakiś czas można zrobić sobie odstępstwo tym bardziej, że cukry po nim były w normie, a radość dziecka nie do opisania.

Kaloryczność: Tutaj powstaje problem. Standardowo pączek ma około 414kalorii, niektóre źródła podają ok.350.

Z obliczeń wynika, choć trudno ocenić dokładnie ile pączki wchłonęły oleju, że powstałe pączki posiadają ok. 276kalorii w 100gr.

Użyłam 500g oleju rzepakowego- po usmażeniu pączków zważyłam go i zostało 420g. 15gr uznaję, że zostało w ręcznikach papierowych, w których z pączków odsączyłam ciut oleju. Zatem ok. 65gr oleju wchłonęły pączki.

1 pączek (waga ok. 32g) Standardowy pączek waga około 70gr.

1,3  (WW i WBT)- 0,9WW i 0,5WBT 84kalorii

Wszystkie pączki- 21 szt.  29,9WW i WBT  19,4WW, 9,5WBT 1827kalorii

(bazując na liczygramie)

DSC_6171 (Medium)DSC_6192 (Medium)

Składniki:

1 jajko

2 żółtka

100g mix C firmy Schar

60gr skrobia kukurydziana Glutenex

300gr serek  Danio smak waniliowy (2szt.)

6 gr proszku do pieczenia Celiko bez glutenu-1  łyżeczka

20gr ksylitolu (10gr z tego do posypania pączków)

500gr oleju rzepakowego do smażenia

Przygotowanie:

Rozgrzewamy w garnku olej. Do jajka dodajemy żółtka i 10gr ksylitolu ubijamy na puszystą masę. Do powstałej masy dodajemy serek i miksujemy. Następnie wsypujemy mąkę i skrobię oraz proszek do pieczenia. Powstanie dość gęsta konsystencja jak gęsta śmietana.  Aby sprawdzić, czy olej jest gotowy dajemy malutką ilość ciasta do oleju, jak wypłynie od razu to jest ok. Korzystałam z łyżki do lodów. Nabierałam około 1/2 łyżki  i wrzucałam kolejno po sobie małe porcje.  Pączki  same się obracają. Smażymy na 6- w skali 9 stopniowej na indukcji, lub średnim ogniu. Olej powinien mieć dobrą temperaturę. Nie za niską i nie za wysoką- bo pączki się spalą. Smażyłam ok. 2-3 minut z każdej strony do zbrązowienia pączków. Wyciągamy pączki i wrzucamy kolejną partię. Odsączamy na papierze upieczone pączki. Jak pączki wystygną posypujemy je cukrem pudrem powstałym z zmielenia pozostałych 10gr ksylitolu.

Pączki najlepiej smakują po usmażeniu. Jak smakują na następny dzień nie napiszę, bo żaden drugiego dnia nie doczekał :-)

Idealne cukry, wyjście do restauracji z okazji urodzin, nocowanie u babci – odskocznia dla całej rodziny

  • Napisane 4 sierpnia 2016 o 13:54

Co za dzień! Takie dni kocham! Nareszcie Tygrysica jest idealnie wyrównana. Nie będę się tak stresowała podrzucając ją do mamy. Tygrysica z siostrą cieszą się na noc u babci. Ja jestem spokojniejsza -powinno być dobrze. Oczywiście często przy takich okazjach cukry są kosmiczne- jak w jednego sylwestra, gdzie zaprosiliśmy sąsiadów. Czy można się wówczas wyluzować i bawić- nie można. Dzisiaj one mają odskocznię i ja również! Szczęśliwa mama szczęśliwe dzieci :lol:  Dzisiaj idę do restauracji tajskiej. Od zawsze chciałam ją odwiedzić- przy okazji zapytam o dania bezglutenowe. Może pokuszę się o samodzielną interpretację. Wizyta w restauracji odbędzie się z okazji…

Zabezpieczenie wkłucia- opaska na ramię lub nogę

  • Napisane 31 lipca 2016 o 09:21

Wkłucia niestety w lecie działają gorzej. Dzieje się tak ze względu na Słońce- intensywniejsze pocenie i zwiększony ruch. Organizm szybciej odrzuca ciało obce. Jak dodamy uprawianie sportu, lub intensywny ruch w udziałem innych dzieci np. na trampolinie istnieje ryzyko zahaczenia za dren i tym samym pozbycie się wkłucia. Dostałam zabezpieczenie w postaci opaski od Pani szyjącej saszetki. Wybrałam kolor cielisty.

 027 (Medium)

Pomimo posiadania wkłucia Sure-T- zabezpieczenie wkłucia poprzez dodatkowy plaster, wkłucie zostało wyrwane jak kuzyn walcząc z moją Tygrysicą zahaczył o dren pomiędzy plastrami. Zatem nawet przy Sure-T warto założyć opaskę. Bezpieczeństwo to najważniejsza zaleta opaski, ale nawet efekt wizualny zasługuje na wspomnienie. Wówczas wkłucie nie jest już tak widoczne i dziecko, czy rodzic nie musi tłumaczyć osobom trzecim co dziecko ma na ramieniu. Istnieje możliwość zakupu opaski również na nogę. Poniżej link, gdzie można zamówić opaskę.

opaski na wkłucie

Atrakcje w masywie Śnieżnika, okolice Międzygórza- co warto zobaczyć? Gdzie w góry z dziećmi?

  • Napisane 19 lipca 2016 o 22:29

Atrakcji w masywie Śnieżnika jest bardzo dużo. Żałuję, że nie braliśmy udziału w spływie pontonowym, zwiedziliśmy zamków, nie udało się nam zobaczyć wnętrza Jaskini Niedźwiedzia. No cóż po prostu musimy tu wrócić. W skrócie co zobaczyliśmy z dziećmi w wieku 7,5 i 5,5. 1 dzień – Przyjazd. Wodospad Wilczki – piękna sprawa. 2 dzień – Zapora wodna. Dojście główną ulicą do białej bramki, po drodze punkt widokowy. 3 dzień – Czarna Góra 1205m n.p.m. Wjechaliśmy wyciągiem. Następnie krótkie ostre podejście na wieżę widokową. Dzieci dały radę. 4 dzień – Jaskinia Niedźwiedzia – a raczej niestety tylko dojście do niej (wymagana…

Miedzygórze- cudowna, malownicza wieś- bajeczne wakacje- wyrównanie cukrów w górach

  • Napisane 11 lipca 2016 o 21:53

Miałam już dosyć zimnego polskiego morza w okresie czerwcowo- lipcowym. Postanowiłam z rodziną pojechać w góry. Dość długo szukałam idealnego ośrodka, który okazał się po prostu bajeczny, ale o tym w innym poście. Wybór padł na miejscowość Międzygórze  u podnóża Śnieżnika.  Byłam  tutaj 9lat temu.  Tutaj jest jak w Alpach- domy drewniane z wyrzeźbionymi krużgankami, balustradami, balkonami. Prawie wszystkie ozdobione są kwiatami. Przez miejscowość płynie strumień, z licznymi małymi wodospadami. W samej miejscowości wodospad Wilczki- kiedyś największy w okolicy, ale w 1999 podczas powodzi półka skalna odpadła i teraz liczy  22m. Można go podziwiać z wielu tarasów widokowych, do których…

Zwiedzanie Inea Stadion w Poznaniu, gdzie trenuje i gra Lech Poznań

  • Napisane 1 lipca 2016 o 00:03

23 czerwca została zorganizowana przez Panią dr Skowrońską i Panią dr Krzyśko wycieczka dla dzieci z oddziału diabetologicznego w Poznaniu oraz ich rodzin. To prezent dla dzieci z okazji Dnia Dziecka. Muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę.  Moje dziewczynki poznały kolejne koleżanki, z którymi mam nadzieję w najbliższej przyszłości będziemy się częściej spotykać. Na wycieczce można było zobaczyć miejsca na co dzień  niedostępne dla kibiców- szatnię gości, salę konferencyjną, salę legend, lożę prezydencką, boisko na różnych jego poziomach.  Dzieci mogły zadawać pytania, poczuć się wyjątkowo w strefie vipowskiej. Wraz z rodzinami pokonały kilkadziesiąt schodów. Ruch dał o sobie…